Tym razem Polacy zgodnie ruszyli po monety. To hit ostatnich miesięcy. Na myśl przychodzi natychmiast PRL. To samonapędzająca się machina. Wydawało się, że takie sytuacje można już zobaczyć tylko w filmach Barei, a jednak jeszcze można zobaczyć coś takiego w Warszawie w 2008 roku.
W internecie też handel kwitnie. Niektórzy inspiracje co do cen już chyba czerpią z kosmosu, gdyż nie ma to nic wspólnego z realnymi wartościami.
Szkoda, że nie wyciągnięto żadnych lekcji z tego co się działo. Gdy sytuacja na rynkach zaczyna się w jakimś stopniu wyjaśniać Polacy inwestują w coś co w tym momencie osiąga maksymalne ceny. Nikt nie analizuje po jakich cenach kupuje monety. Ważne jest to, że wszyscy kupują.
Rozumiem numizmatyków, którzy znają się na tym i wiedzą co i kiedy można kupić. Natomiast ta sytuacja do złudzenia przypomina mi sytuację z przed roku gdzie wiele osób nie mających pojęcia o Funduszach Inwestycyjnych ulokowała swoje środki z nadzieją na szybki zysk. Monety pewnie nie zanotują tak spektakularnych spadków, ale może okazać się, że popyt na takie produkty się skończy i będziemy mieli tylko piękną ozdobę, której wartość na pewno nie będzie taka jak sobie wyobrażaliśmy.
Zachęcam jak zwykle do rozważnych decyzji inwestycyjnych.



